Na scenie Kawiarni Artystycznej Hades, Loża 44 zamyyka tegoroczny sezon kolędniczy. Premiera spektaklu miała miejsce w tym samym miejscu w grudniu 2007 roku. Niemal natychmiast Irosław Szymański przystąpił do pisania nowej wersji programu na sezon 2008/2009. Powstał spektakl dłuzszy, chyba żywszy i bardziej aktualny. A tak o "Kolędniku Polskim pisał recenzent Kuriera Lubelskiego, Andrzej Molik:
Legendarny Kabaret Loża44 - który przestał działać w 1992 r., a potem miał kilka epizodów w TVL podkoniec XX wieku - odrodził się! Gwiazda słynnych „Spot kań z balladą" powróciłajako Towarzystwo Kolędnicze.
Tydzień temu w Kawiarni Artystycznej Hades przeprowadziło „szkoleniowy kurs podstawowy w zakresie KOLĘDNIK POLSKI2007/2008 uprawniający do świadczenia zakwalifikowanych usług kolędnicznych w sezonie jw." i był to wielki triumf ekipy pod wodzą Irosława Szymańskiego, twórcy kabaretu, dziś ordynatora oddziału ginekologicznego Okręgowego SzpitalaKolejowego w Lublinie.
O Loży mówi się, że zaczęła działać w 1972 r., bowtedy pojawili się znani do dziś odtwórcy, ale miała okres prenatalny rozpoczęty prawie dokładnie 38 lat temu, w styczniu 1970 r. premierą programu„Morbus" w Lublinie. Kabaret identyfikowany jest jednak głównie z telewizyjnymi „Spotkaniami z balladą", emitowanymi z Krakowa. Pokazano ok. 50 programów. W1992 r. „Spotkania" zdjęto z anteny i Loża również zniknęła.
Sam Szymański przed piątkową premierą kolędowania opowiadał Kurierowi: - Potem zdarzył się krótki okres współpracy z Telewizją Lublin, gdy trochę pomagałem w tworzeniu półgodzinnych programów trójki „lożowców" - Grześka Michalca, Jurka Rogalskiego i Maćka Wijatkowskiego. Ostatni powstał w 1999 r. i rozpoczął się okres rzeczywistego milczenia, do przerwania którego namówili mnie koledzy, bo wiedzieli, że coś piszę doszuflady. Traktuję „Kolędnika polskiego" jako próbę przed napisaniem kolejnych programów, z którymi moglibyśmy ruszyć w trasę po kraju. Chcę sprawdzić na zaprzyjaźnionych osobach, jak działają moje obecne teksty. Jeśli się uda, to siądę do tworzenia regularnych programów dla kolegów (...)
Na próbach widać było,czym dla autora i reżysera oraz dla wszystkich wykonawców jest ten „renesans".Jak wiele mają nadziei, ale i obaw, że po tak długim czasie nie uda się powrócić do tamtego kabaretu, zmierzyć się z jego legendą. Udało się! I to świetnie.
Program ma zacięcie polityczne. Szymański pragnie dowieść, że nowe czasy, nowe władze i zjawiska „zasłużyły sobie" na satyryczny bicz tych, którzy w zakamuflowany sposób rozprawiali się ongiś z Peerelem. Słynna polska kolęda rozpoczyna się więc słowami „Nasz wódz malusieńki" i już jest wesoło, już wszyscy na sali kupują dowcip (...) Kursowi towarzyszy niemal nieustający śmiech publiczności, niezwykle wdzięcznej i bez wątpienia należącej w większości do wiernych wielbicieli Loży. Pewno dlatego, przy całym rozbawieniu, w powietrzu unosi się duch nostalgii i niekłamanego wzruszenia jaki towarzyszy odzyskaniu dawnych przyjaciół. A przy tym to doskonały fachowiec Szymański, który znakomicie wie, jak miksować nastroje, potrafi nakłonić odbiorców do refleksji, jeśli nie wręcz do rachunków sumienia. (...)